|
Pola
morficzne – według Ruperta Sheldrake’a
Jakim
sposobem z zarodków rozwijają się formy typowe dla odpowiednich gatunków?
Dlaczego liście wierzby, róży i palmy wyglądają właśnie tak, a nie inaczej?
A dlaczego kwiaty przybierają tyle różnych kształtów? Pytania te należą do
dziedziny nauki zwanej morfogenezą — nazwa stanowi zbitkę greckich wyrazów
morpho (forma) i genesis (stawanie się). Biologia nie zna jeszcze na nie
odpowiedzi.
Zbytnim uproszczeniem byłoby sprowadzać wszystko do instrukcji
zaprogramowanej w genach. Przecież wszystkie komórki organizmu mają taki sam
genotyp, a jednak przyjmują różne kształty. Jedne geny są odpowiedzialne za
sekwencję aminokwasów w białkach, inne kontrolują proces ich syntezy, ale
nie ma to wpływu na formę. Przykładowo nasze ręce i nogi z punktu widzenia
chemii są identyczne, ale różnią się budową, choć ich zmielona tkanka
poddana analizie biochemicznej byłaby nie do rozróżnienia. Najwidoczniej kod
decydujący o kształcie nie ma nic wspólnego z genami ani białkami.
To tak, jak różne budynki na jednej ulicy mogą być zbudowane z identycznych
materiałów, ale każdy ma inny kształt. Po ich zburzeniu dałoby się z nich
wyekstrahować chemicznie czyste cegły, beton i drewno budulcowe, ale tym, co
je różniło, nie był budulec, lecz plan architektoniczny, którego nie ujawni
chemiczna analiza.
Biolodzy badający stadia rozwojowe roślin i zwierząt od dawna mieli z tym
problem. Od lat dwudziestych XX w. zaczęła się upowszechniać teoria
głosząca, że na proces rozwoju organizmów mają wpływ pola morfogenetyczne —
coś w rodzaju niewidzialnych schematów konstrukcyjnych. Nie wykreślił ich
jednak żaden architekt, podobnie jak programu genetycznego nie opracował
programista komputerowy. Są one raczej strefami wpływów, odpowiednikiem pól
magnetycznych i innych pól istniejących w naturze.
Teoria pól
morfogenetycznych zyskała powszechną aprobatę, ale nikt właściwie nie
udowodnił, czym są te pola i na jakiej zasadzie działają. Większość biologów
zakłada, że znalezienie fizycznej lub chemicznej interpretacji ich natury
jest tylko kwestią czasu.
Wiele
przemawia za tym, że pola te nie podlegają standardowym, mechanistycznym
regułom, ale są czymś zupełnie innym.
Z tego założenia wyszedł Ruper Sheldrake rozpoczynając pracę nad polami
morfogenetycznymi. Wyniki tych prac opisał w dwóch książkach*. Sformułował w
nich trzy podstawowe zasady:
1.
Pola
morfogenetyczne są całkiem nowym rodzajem pól, dotychczas nie znanym fizyce.
2.
Ewoluują
równocześnie z organizmami, które kształtują; mają własną historię i
wewnętrzną pamięć, powstającą w trakcie procesu, który nazwał rezonansem
morficznym.
3.
Wchodzą w
skład większej rodziny pól, nazywanych polami morficznymi.
Na tych
podstawach Sheldrake oparł swoją hipotezę zjawiska, które nazwał
przyczynowością formacyjną.
*(Rupert
Sheldrake A New Science of Life (Nowa nauka o
życiu) i The Presence of the Past (Obecność przeszłości)- omówienie
propozycji różnych testów dla sprawdzenia rezonansu morficznego.
Hipoteza
przyczynowości formacyjnej
Każdy poziom posiada własne pole morficzne, które nadaje każdej całości jej
charakterystyczne cechy, dzięki czemu staje się ona czymś więcej niż sumą
poszczególnych części.
W świecie roślin i zwierząt pola odpowiedzialne za kształtowanie i
utrzymanie właściwej formy organizmu nazywane są polami morfogenetycznymi.
Te, które odpowiadają za rozwój percepcji, zachowań i aktywności umysłowej,
nazywamy odpowiednio polami percepcyjnymi, behawioralnymi i umysłowymi. Na
poziomie kryształów i komórek mamy do czynienia z polami krystalicznymi i
komórkowymi, a na poziomie tworzenia społeczności i kultur — ze społecznymi
i kulturowymi. Wszystkie te rodzaje pól na różnych szczeblach
organizacyjnych nazywamy polami morficznym.
Pola morficzne, podobnie jak inne pola znane fizyce, stanowią strefy wpływów
ulokowane w czasie i przestrzeni, zarówno wokół systemów, które organizują,
jak w nich samych.
Działają na
zasadzie rachunku prawdopodobieństwa, ograniczając lub kształtując wrodzony
indeterminizm systemów znajdujących się pod ich wpływem. Obejmują i łączą
różne części tych systemów, na przykład pole krystaliczne nadzoruje sposób
ułożenia i łączenia się atomów i cząsteczek wewnątrz kryształu, a pole
jeżowca kształtuje komórki i tkanki rosnącego zarodka tego gatunku i
nadzoruje jego dalszy rozwój aż do osiągnięcia formy dorosłej. Pole socjalne
organizuje i koordynuje zachowania pojedynczych członków grupy, na przykład
sposób lotu poszczególnych ptaków w obrębie stada.
Pola morficzne doprowadzają kontrolowane przez siebie systemy do końcowego
stadium typowego dla gatunku lub struktury.
Brytyjski
biolog C. H. Waddington przedstawił to w formie kul bilardowych toczących
się po wyznaczonych trasach i nazwał te trasy „chreodami". W myśl tej teorii
kule symbolizowały określone części organizmu zarodka — jak serce czy
wątroba — doprowadzane do finalnego stadium dojrzałości organu. Zakłócenia w
normalnym rozwoju badacz porównał do sił wypychających kulę z dna rowka na
jego ściankę, ale dopóki nie zostanie całkowicie wypchnięta lub nie
przeskoczy do innego rowka, sama znajdzie drogę powrotu na właściwe miejsce.
Z tym że nie wróci wtedy do punktu wyjścia, ale do odpowiedniego odcinka
trasy wynikającego z następstwa czasowego.
Na tej
zasadzie działa naturalna regulacja, dzięki której rozwijający się organizm
może osiągnąć normalną dojrzałość mimo pewnych zakłóceń w okresie płodowym.
Matematyk
Renę Thom skonstruował matematyczne modele pól morfogenetycznych, w których
końcowe etapy rozwoju każdego systemu przedstawił jako „magnesy". W
przełożeniu na język dynamiki „magnesy" te oznaczają granice, do których
dążą systemy. Stanowią naukową interpretację takich pojęć jak cel, meta czy
zamiar.
Największą
kontrowersję wzbudziła hipoteza ewolucyjnego rozwoju pól morficznych.
Zakłada ona, że nie są to struktury ustalone raz na zawsze w postaci
sztywnych matematycznych formuł, lecz zawierają w sobie coś w rodzaju
pamięci przeszłych zdarzeń. Przez powtarzanie tych samych wzorców stopniowo
czynią je elementami stałymi.
Załóżmy, że
pierwsze takie pole — na przykład kryształów insuliny lub nowej idei w
rodzaju teorii Darwina — powstało wskutek „twórczego skoku", może
przypadkowo albo dzięki wrodzonym zdolnościom twórczym zakodowanym w
przyrodzie i naszej umysłowości.
Odkąd powstało takie nowe pole, obojętnie, skąd się wzięło, wzmacnia się za
każdym kolejnym powtórzeniem, dzięki czemu zwiększa się szansa powtórnego
wystąpienia tego samego wzorca. Im częściej się to powtarza, tym bardziej
prawdopodobne jest dalsze powtarzanie tych samych wzorców, powielanych w
pamięci pola. W miarę upływu czasu pola ulegają ciągłemu rozwojowi i tworzą
określone nawyki, nawet tzw. prawa natury nie są niczym więcej niż nawykami.
Informacja
lub wzorzec postępowania przekazywane są z systemów przeszłych do obecnych w
drodze rezonansu morficznego. Pojęcie to obejmuje wpływ podobnych wzorców na
podobne, przekazywany w czasie i przestrzeni, wzorców zawsze branych z
przeszłości, nigdy z przyszłości. Wpływ rezonansu morficznego jest tym
większy, im bardziej podobne są wzorce.
Rezonans
morficzny stanowi podstawę wewnętrznej pamięci pól morficznych na wszystkich
poziomach złożoności. W świecie ludzi taka zbiorowa pamięć odpowiada
„kolektywnej podświadomości" zdefiniowanej przez C. G. Junga.
Tak
sformułowana hipoteza zakłada, że rezonans morficzny powinien wchodzić w
zakres fizyki, chemii, biologii, psychologii i nauk społecznych. Jednak
systemy ustabilizowane od dawna, jak atomy wodoru, kryształki soli czy
cząsteczki hemoglobiny, pozostają w obrębie tak silnych pól morficznych, że
nie ulegają już większym zmianom, tak jakby rządziły się stałymi prawami.
Natomiast nowo utworzone systemy, takie jak niedawno zsyntetyzowane
kryształy, nowe formy organizacji, wzorce zachowania czy nowe idee, im
częściej się powtarzają, tym silniej stabilizują swoją egzystencję. Stają
się coraz powszechniejsze, coraz bardziej zwyczajne... Efekty działania
rezonansu morficznego uwidaczniają się w czasie i przestrzeni.
Pola
morficzne cechują się następującymi właściwościami:
1.
Tworzą
samoorganizujące się całości.
2.
Funkcjonują
w czasie i przestrzeni, tworząc czasowo-przestrzenne wzorce aktywności.
3.
Przyciągają
systemy znajdujące się pod ich wpływem, aktywizując je według
charakterystycznych wzorców. Cele, do których pola morficzne przyciągają
systemy, nazywamy „magnesami".
4.
Pola
koordynują i łączą w system wzajemnych zależności mniejsze jednostki
znajdujące się w ich obrębie. Te zaś posiadają własne pola morficzne,
uszeregowane według hierarchii gniazdowej.
5.
Struktury
te działają na zasadzie prawdopodobieństwa.
6.
Posiadają
własną wewnętrzną pamięć, będącą wynikiem rezonansu podobnych systemów z
przeszłości. Pamięć kumuluje powtarzające się wzorce, które z czasem
przechodzą w nawyk.
Związki z
fizyka kwantową
Doświadczalne sprawdzenie aspektów przestrzennych pól morficznych wymaga
pewnej eksterytorialności, której na razie nie uznaje oficjalna nauka. Ma to
jednak coś wspólnego z występującymi w teorii kwantów zależnościami
działającymi na odległość. Najnowsze badania uznały tego rodzaju
współzależności za podstawę współczesnej fizyki! Maja one wiele wspólnego z
tym, co nazwane jest polami morficznymi.
Nie
umiejscowienie jest jednym z najbardziej charakterystycznych aspektów teorii
kwantów.
Dwie
cząstki tego systemu, które w przeszłości były złączone, mogą się w każdej
chwili znów połączyć, choćby znajdowały się daleko od siebie. Przykładowo,
dwa fotony wyemitowane przez ten sam atom, poruszające się z prędkością
światła w przeciwnych kierunkach, pozostają w stałym związku. Mierząc
polaryzację jednego, natychmiast otrzymujemy przeciwnie skierowaną
polaryzację drugiego. Zjawisko to znane jest także jako „uwikłanie
kwantowe".
A zatem
dwie cząstki tego samego systemu, choć oddzielone przestrzenią, łączy ze
sobą pole kwantowe. Nie działa ono w zwykłej przestrzeni, lecz jest
matematycznie reprezentowane w przestrzeni wielowymiarowej.
Członkowie grup społecznych, jak atomy i cząsteczki, należą do jednego
systemu. Dzielą się pożywieniem, oddychają tym samym powietrzem,
współdziałają ze sobą fizycznie i psychicznie, więc nawet kiedy się
rozdzielą, pozostają w nie umiejscowionym związku działającym zgodnie z
zasadami teorii kwantów.
Wynika stąd, że i pola morficzne można rozpatrywać w kategoriach teorii
kwantowej. Wymaga to przystosowania tej teorii do potrzeb wiedzy
biologicznej i społecznej.
Pola morficzne stanowią zupełnie nowe zjawisko, jeszcze jest
niesklasyfikowane przez naukę. Na pewno jednak mają one więcej wspólnego z
teorią
kwantową niż z polami grawitacyjnymi lub elektromagnetycznymi.
Doświadczenia z polami morficznymi
Najprostszym sposobem na bezpośrednie udowodnienie istnienia pól morficznych
jest praca ze zbiorowiskami organizmów. Pojedyncze osobniki mogą zostać
rozdzielone tak, aby nie miały ze sobą kontaktu za pośrednictwem znanych nam
zmysłów. Jeśli mimo to nastąpi przepływ informacji między nimi, stanowi to
dowód na istnienie związków o charakterze pól morficznych.
Nie wiadomo
w stu procentach na przykład, na jakich zasadach zorganizowana jest
społeczność termitów, aby te pozbawione wzroku owady mogły budować
kunsztowne, celowo wyposażone gniazda. Nikt też dotąd nie zgłębił, jak całe
stada ptaków lub ławice ryb mogą równocześnie zmieniać kierunek, przy czym
pojedyncze osobniki nie obijają się o siebie. Charakter stosunków
międzyludzkich też nie został do końca poznany.
Szczególnie obiecującym polem do badań wydają się powiązania między ludźmi a
udomowionymi przez nich zwierzętami.
Zgodnie z
hipotezą przyczynowości formacyjnej pola morficzne działają także poza
obrębem mózgu. Rozciągają się w środowisku, łącząc nas z obiektami naszego
postrzegania i pozwalając wpływać na nie przez nasze intencje. Również ten
aspekt pól morficznych nadaje się do sprawdzenia doświadczalnego. Dzięki nim
możemy wpływać na zachowanie innych ludzi i zwierząt, tylko patrząc na nich,
czego nie jest w stanie wyjaśnić tradycyjna fizyka.
Jak inaczej
moglibyśmy wyjaśnić, że ludzie, na których spoglądamy od tyłu, wiedzą, że są
obiektem naszych spojrzeń, choć nie mają innej możliwości, aby się o tym
przekonać?
To ostatnie
zjawisko ma bardzo powszechny charakter i zostało w pełni potwierdzone
doświadczalnie. Nie udało się natomiast przypisać go przypadkowi, znanym
nauce zmysłom czy działaniu któregoś z pól identyfikowanych przez fizyków.
Niewyjaśnione dotąd zdolności zwierząt w dziedzinie orientacji terenowej,
migracji i powrotów do domu z dowolnych miejsc na kuli ziemskiej są również
efektem działania niewidzialnych pól łączących te zwierzęta z miejscem
przeznaczenia niczym elastyczne taśmy. Dom czy też inne atrakcyjne dla nich
miejsce stanowi tu czynnik przyciągający zwierzęta jak magnes.
Rezonans morficzny w biologii.
Idea
rezonansu morficznego oznacza w praktyce, że wszystkie istoty żywe
zawdzięczają swoją budowę i zachowanie odziedziczonej pamięci. Dzięki
utrwalonym od dawna wzorcom morfogeneza i zachowania o charakterze
instynktownym weszły już w nawyk i ulegają tylko nieznacznym zmianom.
Powstawanie nowych nawyków można zaobserwować tylko w wypadku nowych wzorców
rozwoju i zachowań.
Już
pięćdziesiąt lat temu wiedziano, że drut kolczasty nie nadaje się do
grodzenia pastwisk dla koni, bo kiedy wystraszone lub rozbrykane zwierzęta
wpadały na niego — zadawały sobie poważne rany. Na początku stulecia w
Teksasie rzadko można było napotkać konia nie poznaczonego bliznami, ale w
ciągu pól wieku nawet źrebięta nauczyły się unikać tego niebezpieczeństwa.
Zyskały natomiast nowego straszaka — samochody. Pojawienie się pierwszych
pojazdów mechanicznych dezorganizowało ruch zaprzęgowy i było często
przyczyną kolizji, dla koni kończących się tragicznie. Z czasem jednak
zwierzęta domowe przestały się bać zarówno pociągów, jak samochodów.
Zmiana
utrwalonych nawyków nie wynikała tylko z naśladowania matek przez ssące
źrebięta. Młode osobniki nawet, jeśli chowano je w izolacji zarówno od
drutów kolczastych i samochodów jak od starszych i doświadczonych
pobratymców, i tak reagowały inaczej niż ich przodkowie sprzed stu lat.
Podobnie
przedstawiała się sprawa z płotkami zabezpieczającymi przed wejściem bydła w
szkodę. Hodowcy z zachodnich stanów odkryli, że mogą zaoszczędzić dużo
pieniędzy, budując zamiast prawdziwych płotków ich atrapy,- czyli malując
pasy w poprzek drogi. Fałszywe płotki działały jak prawdziwe, bo bydło
stawało jak wryte na sam ich widok i nawet nie próbowało ich przekraczać.
Czyżby
młodsze cielęta nauczyły się od starszych, że lepiej nie próbować
konfrontacji z urządzeniem, które może zadać dotkliwy ból? Chyba nie, bo
nawet stada, które nigdy przedtem nie miały do czynienia z prawdziwymi
płotkami, unikały namalowanych jak ognia.
Ted Friend
z Uniwersytetu Stanu Teksas sprawdził to doświadczalnie na kilkuset sztukach
bydła i stwierdził, że malowanych atrap unikał taki sam procent zwierząt,
które nigdy czegoś takiego nie widziały, jak i tych, które kiedyś miały
sposobność natknąć się na prawdziwe, stalowe ogrodzenia. Podobnie reagowały
owce i konie. Taka reakcja wskazuje na istnienie rezonansu morficznego,
który przeszedł od poprzednich pokoleń, na własnej skórze uczących się
unikania płotków.
Podobnych
przykładów jest więcej. Również laboratoryjne doświadczenia na szczurach
dowodzą, że takie zjawisko jest faktem. Najbardziej znanym przykładem jest
wyhodowanie kilku pokoleń szczurów, które opanowały sztukę wydostawania się
z wodnego labiryntu. W miarę upływu czasu szczury w laboratoriach na całym
świecie robiły to coraz szybciej.
Rezonans
morficzny w procesie uczenia się człowieka
Za
pomocą zjawiska rezonansu morficznego można łatwiej zrozumieć złożoność
mechanizmu uczenia się, zwłaszcza języków. Dzięki zjawisku pamięci
zbiorowej, z której jednostki równocześnie korzystają i do której się
dokładają, prostsza staje się nauka tego, czego nauczyli się już nasi
poprzednicy.
Wniosek ten pokrywa się z obserwacjami językoznawców, takich jak Noam
Chomsky, który zauważył, że małe dzieci uczące się języków obcych czynią
błyskawiczne postępy, czego nie da się przypisać prostemu naśladownictwu.
Sprawia to wrażenie, jakby konstrukcje językowe wysysały z mlekiem matki.
Steven Pinker w swojej książce The Language Instinct (Instynkt językowy)
opisuje wiele podobnych przykładów.
Szczególnie
rzuca się w oczy to zjawisko przy tworzeniu nowych języków czy gwar
lokalnych, co nieraz następuje bardzo szybko. Kiedy ludzie różnych
narodowości, nie znający żadnego wspólnego języka, muszą się porozumieć —
samorzutnie tworzą improwizowany żargon złożony z pojedynczych słów i
niegramatycznych zbitek słownych z różnych języków. Takie gwary często
powstawały w koloniach i wśród niewolników, ale wielokrotnie błyskawicznie
przeradzały się w pełnoprawne języki. Wystarczyło, aby z żargonem miały
styczność dzieci w okresie, kiedy zwykle przyswaja się język matki.
Najwidoczniej nie wystarczało im już powtarzanie ciągów nie uporządkowanych
słów, dlatego same usystematyzowały je w prawidła gramatyczne, jakich nikt
nigdy przedtem nie używał.
Jeszcze bardziej wymowna
była ewolucja języków migowych. Na przykład w Nikaragui do niedawna wcale
ich nie używano, gdyż panował tam zwyczaj izolacji osób głuchych. Pierwsze
szkoły dla niesłyszących utworzyli dopiero sandiniści, kiedy w 1979 r.
doszli do władzy. Jednak, według Pinkera, w szkołach tych uczono dzieci
przede wszystkim czytania z warg i zwykłej mowy, co nie dawało
zadowalających wyników. Najważniejsze jednak, że na boiskach i w autobusach
szkolnych te dzieci stykały się ze sobą i porozumiewały znakami, jakie
wyniosły z domów, gdzie używały ich w kontaktach z rodzinami.
Ze znaków tych utworzyły
własny system, który po niedługim czasie zyskał status oficjalnego języka
migowego i obecnie znany jest pod nazwą LSN, czyli Lenguaje de Signos
Nicaraguense (Nikaraguański Język Gestów).
Jeszcze
dziś używają go ci niesłyszący, którzy rozpoczęli naukę w wieku dziesięciu
lat i później. Natomiast głuche dzieci objęte nauczaniem od czwartego roku
życia rozwinęły już udoskonaloną wersję tego języka, z bogatszym słownictwem
i bardziej usystematyzowaną gramatyką. Ten nowy wariant, który dla
odróżnienia otrzymał już zmienioną nazwę Idioma de Signos Nicaraguenses (ISN),
powstał, według Pinkera, „dosłownie na naszych oczach".
Zarówno
Chomsky, jak Pinker zakładają, że zdolności językowe są przekazywane
dziedzicznie pod postacią informacji zapisanej w genach i dotyczącej
wszystkich języków. To wyjaśnia, dlaczego małe dzieci pochodzące z dowolnej
grupy etnicznej potrafią nauczyć się każdego języka. Na przykład wietnamskie
niemowlę adoptowane przez rodzinę Finów łatwo nauczy się fińskiego.
Rezonans morficzny dostarcza jeszcze prostszej interpretacji tego zjawiska.
Zgodnie z nią małe dziecko dostosowuje swoją mowę zarówno do otaczających je
osób, jak do milionów użytkowników tego języka w przeszłości, a rezonans
morficzny ułatwia mu nauczenie się go, tak samo jak nauczenie się
czegokolwiek. Tak samo głuchy uczy się języka migowego, wykorzystując
odziedziczoną pamięć innych głuchych z przeszłości. Nie istnieją natomiast
geny determinujące zdolność do uczenia się określonych języków, zarówno
mówionych jak migowych.
Oczywiście
interpretacja nauki języków w kategoriach przyczynowości formacyjnej jest
dyskusyjna, tak samo jak teoria genetycznego uwarunkowania uniwersalnej
informacji dotyczącej wszystkich języków. W końcu, według słów Pinkera,
„nikt jeszcze nie zlokalizował genu gramatyki.
Podsumowanie.
Instynkty
uzależnione są od typowych dla gatunku pól behawioralnych, kształtujących
aktywność układu nerwowego. Przekazywane są za pośrednictwem genów, lecz
także poprzez rezonans morficzny, dzięki któremu nowe wzorce zachowania mogą
się błyskawicznie przenosić w obrębie gatunku. Z biegiem czasu opanowywanie
nowych umiejętności przychodzi coraz łatwiej i stają się one coraz
powszechniejsze.
Także w psychologii człowieka czynności umysłu można interpretować jako
interakcje pól morficznych z fizykochemicznymi wzorcami aktywności mózgu,
chociaż pola te występują i poza jego obrębem. Rozciągają się na całe
otoczenie organizmu, rządzą jego postrzeganiem i zachowaniem, a także
ukazują w całkiem zwyczajnym świetle zjawiska paranormalne, jak telepatia i
wyczuwanie na sobie czyjegoś wzroku.
Osobnicza
pamięć może być postrzegana jako rezonans własnej przeszłości danej osoby,
której nie musimy już lokalizować wyłącznie w mózgu. Mniej specyficzny
rezonans przeszłości tych wszystkich, którzy byli przed nami, włącza naszą
pamięć do zbiorowej pamięci naszego społeczeństwa, kręgu kulturowego, a co
za tym idzie — całej ludzkości.
Świadomość
istnienia pól morficznych w obrębie grup społecznych może dopomóc w
rozwiązaniu wielu zagadek dotyczących organizacji społeczności ludzkich i
zwierzęcych. Nauki społeczne zyskają dzięki temu nowe podstawy teoretyczne,
gdyż nasze dziedzictwo kulturowe interpretowane w kategoriach pól
morficznych będzie zupełnie inaczej rozumiane. Rezonans morficzny rzuci nowe
światło na szereg praktyk religijnych, zwłaszcza tych noszących znamiona
rytuału. Nawet twierdzenia naukowe można rozpatrywać jako pola morficzne
stabilizowane przez rezonans morficzny, co sprzyja ich upowszechnieniu, tym
większemu, im częściej będą powtarzane.
Trzeba
jednak pamiętać, że hipoteza pól morficznych wyjaśnia wprawdzie, w jaki
sposób powielają się wzorce organizacji materii, ale nie mówi, skąd się one
wzięły. Jak twierdzi Rupert Sheldrake pozostawić należy zatem i pole do
interpretacji dla wszystkich teorii stworzenia — od teorii czystego
przypadku do kreacjonizmu chrześcijańskiego.
|